Zaczęło się niewinnie. Z okna w sąsiednim budynku zaczął wydobywać się dym. Smutny widok jednak nic nadzwyczajnego. W przeszłości wielokrotnie dzwoniliśmy na straż z informacją, że pali się kontener na śmieci lub dymi się z klatki schodowej. W Bytomiu znajduje się wiele pustostanów, które są miejscem schronienia dla bezdomnych. Dym zauważył Lukas ze Sztutgardu pytając „Czy u was to normalne?”. Weszliśmy na dach aby zobaczyć jak daleko jesteśmy od źródła pożaru. Okazało się że pali się w Kinie Gloria z którym połączeni jesteśmy wspólną ścianą. Dym robił się coraz gęstszy, przeciskał się przez wszystkie możliwe szczeliny. Po chwili był już u nas w pracowni. Szybko zaczęliśmy ewakuować najważniejsze dokumenty, serwer, kluczowe komputery, zieloną herbatę i złoty rower Przema. Z minuty na minutę było coraz gorzej. Po kilku godzinach akcji w której brało kilkanaście wozów strażackich – uspokoiło się. W momencie kiedy pojawiły się żarty, westchnięcia ulgi i informacja w radiowej trójce że pożar został opanowany zawalił się dach w płonącym budynku a ogień przecisnął się przez dym ujawniając prawdziwy stan sytuacji. To był dla nas dramatyczny moment. Zobaczyliśmy gigantyczny pożar nad naszą pracownią pochłaniający wszystko. Byliśmy przekonani, że płonie również dach pracowni.
Potem straż odsunęła nas i wszystkich gapiów dając dostęp strażakom. Nam przez kilkanaście godzin, w których trwała akcja pozostały domysły i czarne wizje końca.
…. O świcie następnego dnia wpuścili nas do budynku. Nie mogliśmy uwierzyć, że wszystko jest na swoim miejscu nietknięte, dokładnie tak jak zostawiliśmy.
Każdy z nas szuka wytłumaczenia na swój własny sposób, zgodnie z tym co widział i w co wierzy. Do jednego jesteśmy zgodni – mieliśmy szczęście.



























